Dzień dobry!
Dzisiaj krótki post o trzech kosmetykach których nie polubiłam, oraz wspomnienie kosmetyków które się u mnie sprawdziły ale zniknęły z półek.
Zacznijmy od tego co mnie nie zachwyciło:
1.
Większość kosmetyków marki Avon.
Marka ta kilka lat temu miała kilka dobrych kosmetyków ale aktualnie.. za te ceny można lepiej, dużo lepiej.
Olejek był prezentem a woda perfumowana rzeczą z wymiany (vinted.pl).
Olejek jest przeperfumowany. czuć alkohol.
Nie nawilża i nie pielęgnuje w ogóle. Po kilku minutach nie jest nawet wyczuwalny na skórze.
*
Druga rzecz to woda perfumowana City Rush. Ciężko mi uwierzyć w to że to woda perfumowana, a nie toaletowa. Zapach ledwo wyczuwalny, nie rozwija się. Jeśli miałabym opisać ten zapach to byłby to zapach: "rozlanej rok wcześniej nalewki śliwkowej w piwnicy która w kratach okna ma mech. Wąchamy tą mieszankę zapachów będąc starszą Panią z kołnierzykiem ubrudzonym cukrem pudrem". Więc "pośpiech miasta" był raczej pośpiechem starszej pani sięgającej po nalewkę, która go upuściła i rok po tym wydarzeniu wróciła po ogórki, które też upuściła.
2.
To będzie zaskoczenie dla wielu osób ale... Babuszka agafia Balsam na cedrowym propolisie. Tak, jest coś co im nie wyszło. Kocham ich kosmetyki, i ten balsam kochałam przez pierwsze dwa tygodnie ale zauroczenie minęło.
'Balsam' w cudzysłowiu bo tak naprawdę ten produkt to szampon, nie żaden balsam.
Wiedząc że ten produkt to szampon, stosowałam go również na skórę głowy... i to był błąd.
Od "balsamu" dostałam łupieżu, którego pozbywałam się przez ponad miesiąc.
W tym produkcie jedynie spodobał mi się ziołowy zapach z przebijającą się lukrecją.
(mała uwaga, na innym blogu około kwietnia wystawiłam mu dobrą opinię bo za krótko go używałam, teraz uważam że trzeba na ten produkt uważać )
3.
Bourjois healthy mix - za to myślę że mnie zlinczujecie ale doczytajcie.
Może trafiłam na jakąś wadliwą partię? Źle wybrałam.
Najjaśniejszy odcień jest za ciemny. Jestem bladziochem który używa azjatyckich bebików, ale jeśli bebika zabraknie to czasem mam chęc sięgnąć po cos drogeryjnego... Bourjois mnie tego oduczyło skutecznie.
Twarz mnie po nim swędziała, podkładku po godzinie ani śladu. Dostałam po nim wysypu i odcinał się od mojego naturalnego koloru twarzy po nałożeniu.
***
Teraz przejdziemy do drugiej części posta. Zagadki kosmetyczne to kosmetyki które nagle zniknęły z półek ale pozostawiły po sobie jakieś wspomnienie.
Dzisiaj krótki post o trzech kosmetykach których nie polubiłam, oraz wspomnienie kosmetyków które się u mnie sprawdziły ale zniknęły z półek.
Zacznijmy od tego co mnie nie zachwyciło:
1.
Większość kosmetyków marki Avon.
Marka ta kilka lat temu miała kilka dobrych kosmetyków ale aktualnie.. za te ceny można lepiej, dużo lepiej.
Olejek był prezentem a woda perfumowana rzeczą z wymiany (vinted.pl).
Olejek jest przeperfumowany. czuć alkohol.
Nie nawilża i nie pielęgnuje w ogóle. Po kilku minutach nie jest nawet wyczuwalny na skórze.
*
Druga rzecz to woda perfumowana City Rush. Ciężko mi uwierzyć w to że to woda perfumowana, a nie toaletowa. Zapach ledwo wyczuwalny, nie rozwija się. Jeśli miałabym opisać ten zapach to byłby to zapach: "rozlanej rok wcześniej nalewki śliwkowej w piwnicy która w kratach okna ma mech. Wąchamy tą mieszankę zapachów będąc starszą Panią z kołnierzykiem ubrudzonym cukrem pudrem". Więc "pośpiech miasta" był raczej pośpiechem starszej pani sięgającej po nalewkę, która go upuściła i rok po tym wydarzeniu wróciła po ogórki, które też upuściła.
2.
To będzie zaskoczenie dla wielu osób ale... Babuszka agafia Balsam na cedrowym propolisie. Tak, jest coś co im nie wyszło. Kocham ich kosmetyki, i ten balsam kochałam przez pierwsze dwa tygodnie ale zauroczenie minęło.
'Balsam' w cudzysłowiu bo tak naprawdę ten produkt to szampon, nie żaden balsam.
Wiedząc że ten produkt to szampon, stosowałam go również na skórę głowy... i to był błąd.
Od "balsamu" dostałam łupieżu, którego pozbywałam się przez ponad miesiąc.
W tym produkcie jedynie spodobał mi się ziołowy zapach z przebijającą się lukrecją.
(mała uwaga, na innym blogu około kwietnia wystawiłam mu dobrą opinię bo za krótko go używałam, teraz uważam że trzeba na ten produkt uważać )
3.
Bourjois healthy mix - za to myślę że mnie zlinczujecie ale doczytajcie.
Może trafiłam na jakąś wadliwą partię? Źle wybrałam.
Najjaśniejszy odcień jest za ciemny. Jestem bladziochem który używa azjatyckich bebików, ale jeśli bebika zabraknie to czasem mam chęc sięgnąć po cos drogeryjnego... Bourjois mnie tego oduczyło skutecznie.
Twarz mnie po nim swędziała, podkładku po godzinie ani śladu. Dostałam po nim wysypu i odcinał się od mojego naturalnego koloru twarzy po nałożeniu.
***
Teraz przejdziemy do drugiej części posta. Zagadki kosmetyczne to kosmetyki które nagle zniknęły z półek ale pozostawiły po sobie jakieś wspomnienie.
Zacznę od maseczki która w gimnazjum i na początku liceum uratowała mnie niezliczoną ilość razy,
Mowa tu o "Let's dance: street dance" od Dermiki. Wypuszczono całą serię, każda maseczka do innego typu cery z inną nazwą tańca, kolorem, zapachem.
Jedna maseczka wystarczała mi nawet na kilka użyć.
Wypryski goiły sie szybciej a wszelkie ślady po działaniach (oj skubałam w gimnazjum, skubałam..)
różnego rodzaju szybciej znikały.
Po czym nagle ślad po niej się urwał.
Co do Timotei (odżywka 'głębokie brązy') mam wątpliwości. Wprawdzie w nowej serii też jest odżywka dla brunetek ale nie wiem czy to jest ten sam skład, a znając fantazję producentów mogę się domyślić że namieszali. Używałam jej na początku liceum, poleciła mi ją koleżanka (Pozdrawiam Alę!).
Przepięknie pachniała, faktycznie kolor stawał się coraz 'głębszy'... Czy gdybym mogła ją zastosować po latach czy nadal byłaby taka świetna? Raczej nie, wtedy miałam swoje naturalne włosy więc niskoporowate naturalki z pewnością lepiej ją chłoneły niż średnioporowate farbowańce.
Kolejna zagadka - Herbal Essences który nagle wyparował z półek polskich drogerii.
Co się stało? Nie mam pojęcia, ale seria "nawilżenie po brzegi" była fantastyczna.
Zdaję sobie sprawę z tego że to nie było prawdziwe nawilżenie takie jakie daje kwas hialuronowy, żel lniany czy aloes ale jako ostatnia deska ratunku - idealny!
Jakie są Wasze ulubione kosmetyki, które nie są już dostępne?
Macie jakis uraz i nie wrócicie już do jakiegoś kosmetyku?
Macie jakis uraz i nie wrócicie już do jakiegoś kosmetyku?
Jaki to kosmetyk?





